W SWOIM ŚWIECE

► Patrycja Staniszewska
 
To już drugie dziecko, drugie szczepienie, a niepokój, niepewność i obawy podobne. Może nieco mniejsze bo przy pierwszym nic się nie podziało. Ale znów nieco większe, bo co, jeśli tym razem się podzieje? Bycie psychologiem jakoś wcale nie pomaga – roztacza się wizja tego co „po”. No i wiem, że chłopcy mają to cztery razy częściej niż dziewczynki. Co więcej, koleżanka pracująca w szkole specjalnej mówi: „matki podczas wywiadu mówią, że po szczepieniu zauważyły zmianę u dziecka”. Przerażenie rośnie. Pediatra zaś uspokaja tłumacząc, że to zbieg okoliczności, koincydencja w czasie, nie należy się napędzać, a nie zaszczepienie groźniejsze w skutki. Babcia po programie w telewizji dzwoni, zasypuje pytaniami, czy wiem, czy szczepię, czy muszę.
 
Na szczęście już miesiąc po szczepieniu. Na szczęście nic się nie podziało. Nadal nie wiem, co mnie i moje dzieci w życiu spotka, ale jedna wizja oddalona. Autyzm brzmi groźnie. Nieco obco, choć każdy z nas doświadcza go w swoim życiu tuż po urodzeniu, w pierwszym miesiącu, gdy jako noworodek żyje dosłownie w swoim świecie pomiędzy karmieniem i wydalaniem, snem a czuwaniem i niewiele dla niego istnieje „poza”. Jednakże taki rodzaj autyzmu jest rozwojowy i naturalnie mija, pojawia się zainteresowanie światem zewnętrznym, pierwszy uśmiech, próby nawiązywania kontaktu z innymi. Autyzm, o którym tutaj słów kilka jest zaburzeniem rozwojowym, zespołem zachowań. Brak jednej, tej samej cechy u dzieci. Nie wiadomo również jednoznacznie, co powoduje, iż ktoś choruje. Jedna z hipotez mówi o genie autyzmu, o tym, iż można być jego nosicielem ale by zachorować potrzebne są okoliczności sprzyjające typu uszkodzenie mózgu (zwłaszcza okołoporodowe) bądź właśnie rzeczona szczepionka. To co najistotniejsze dla diagnozy autyzmu to początek jego rozwoju przed 3r.ż i nieprawidłowe funkcjonowanie dziecka w trzech obszarach: interakcji społecznych, rozwoju mowy i zachowań i zainteresowań (za: Psychiatria wieku rozwojowego).
 
W obszarze interakcji społecznych dostrzec można u dzieci autystycznych m.in. brak umiejętności nawiązywania kontaktów interpersonalnych, upośledzenie czynności pozawerbalnych typu mimika, uśmiech, patrzenie w oczy, brak spontanicznego dzielenia się z innymi swoimi osiągnięciami, brak udziału w prostych grach, a w zamian zabawa w samotności.
 
W obszarze rozwoju mowy opóźnienie lub brak mowy, trudności w inicjowaniu i podtrzymaniu kontaktu werbalnego, mowa stereotypowa z powtórzeniami, natomiast w obszarze norm i zachowań: rytuały, manieryzmy np. wymachiwanie dłońmi, zaabsorbowanie stereotypowymi zabawami. Dzieci te uwielbiają mechaniczne zabawki, patrzą nieustannie jak one się poruszają, ciekawi ich mechanizm działania, dziecko uruchamia je nieustannie. Nie bawią się w zabawy z wykorzystaniem innych ludzi; no chyba że ich też „wykorzystują” i traktują mechanicznie. Dużo w ich zabawie (ale i życiu) stereotypowych zachowań: manipulują dłońmi, kręcą palcami, powtarzają zasłyszane słowa, a nieraz i całe zdania. To właśnie taki obraz pojawia się przed moimi oczami, gdy myślę o autyzmie. Obraz nieco zafałszowany przez fi lmy o takiej tematyce. A jednocześnie pojawia się wizja genialnych i niesamowitych umiejętności niektórych z tych dzieci – liczenie szybkie i skuteczne w pamięci, podawanie dnia tygodnia do dowolnej daty. Malo wprawdzie przydatne ale budzi respekt. Ale kiedy myślę o tych dzieciach, pojawia się również obraz żmudnej pracy z nimi. Pracy wykonywanej każdego dnia, przez ich najbliższych i przez nie same, wszystko po to by zbliżyły się jak najbardziej do rozwojowo adekwatnych zachowań. Przypomina mi się szkolenie dotyczące pracy z dziećmi z chorobami z tego kręgu. Nagle okazało się że rozpisana przez nas kąpiel nie jest wystarczająco dokładna, bo coś co dla każdego z nas jest truizmem nie jest w ogóle oczywiste dla tego dziecka. Kąpiel dobrze opracowana to ok. osiemdziesiąt kroków, łącznie z tym, w której ręce trzyma gąbkę i którą część ciała najpierw mydli. I kiedy sobie o tym myślę, że mycie zębów to podział jamy ustnej na 6 obszarów, aż wstyd mi, że się złoszczę na dzieci kiedy łazienka tonie podczas ich kąpieli. Przecież nie zamieniłabym tego na spokój, wieczny porządek i ich brak. Dosłownie, bądź w związku z ich brakiem kontaktu emocjonalnego i wycofaniem w swój świat. I kiedy myślę, że musiałabym o wszystko walczyć a każdy drobny krok uznawać za sukces niebywały a za tym nie kryłoby się zadowolenie dziecka, spontaniczna radość i przytulanie, to wyobrażam sobie jak trudno musi być rodzicom dziecka autystycznego. Bez jego motywacji do działania i osiągnięć. Bez jego uczuciowej zmienności i różnorodności. Bez dziecięcej spontaniczności, paplaniny i fantazji. A może sobie ich zdaniem nie wyobrażam. Może błądzę wśród własnych ograniczonych możliwości i błogiej wszystkiego nieświadomości…

Patrycja Staniszewska jest psychologiem, psychoterapeutą, prowadzi Studium Socjoterapii i Treningu Interpersonalnego w Katowicach.

Śląski Ośrodek Psychoterapii Psychodynamicznej Dorota Michalik, Patrycja Staniszewska
ul. św. Stanisława 9, Katowice, tel. 608 710 094, 608 638 150, www.sopp.com.pl

Zachęcamy do dyskusji i wymiany doświadczeń na temat związany z autyzmem na łamach kwartalnika Aleja Edukacji. Kontakt: biuro@alejaedukacji.pl
 
Bibliografia:
Psychiatria wieku rozwojowego, pod. red. A. Popielarskiej, M. Popielarskiej, PZWL, Warszawa 2000.
Autyzm. Jak pomóc rodzinie, P. Randall, J. Parker, GWP, Gdańsk 2002.
Materiały ze szkolenia :Terapia dzieci z autyzmem.

▫ Artykuł ukazał się również w kwartalniku „Warto” nr 2(49)/2009.
 
 fot: www.sxc.hu