Nauka czytania bez stresu i łez

► Krystyna Antecka
 
 
 
Odpowiedzi na pytanie: jak nauczyć dziecko czytać, by proces ten nie kojarzył się ze stresem i często długim ślęczeniem nad książką ze łzami w oczach – zapewne poszukiwał niejeden nauczyciel wychowania przedszkolnego czy nauczania początkowego.
 

Wiele metod nauki czytania stosowanych we współczesnej szkole czy przedszkolu, nie uwzględnia indywidualnego, podmiotowego podejścia do dziecka. Nie pozwalają na własne tempo rozwoju, zgodnie z indywidualnym potencjałem i możliwościami.
 
 
Co zrobić zatem, by początkowy etap wkraczania w świat głosek i liter dziecko przeszło z poczuciem sukcesu??? Może zabrzmi to trywialnie, ale myślę, że znalazłam na to doskonałą „receptę”. Postaram się krótko opowiedzieć o metodzie fonetyczno-literowo-barwnej opracowanej przez prof. Bronisława Rocławskiego – do której jestem przekonana i którą sprawdziłam w praktyce.
 
Moją przygodę z glottodydaktyką rozpoczęłam na studiach logopedycznych. Przyznaję, że początkowo byłam do niej sceptycznie nastawiona, ponieważ metoda ta zrywała całkowicie z kanonami dotychczas preferowanej i stosowanej przeze mnie u przedszkolaków metody analityczno – syntetycznej.
 
Przygotowanie do czytania i pisania rozpoczynam od pierwszych dni pobytu dzieci w przedszkolu, prezentując je dzieciom nie w formie poważnej nauki, ale raczej wesołej zabawy „buzią i językiem”. Istotnym zadaniem w glottodydaktyce jest rozwój narządów mowy i ćwiczenia oddechowe, warto więc systematycznie prowadzić ćwiczenia z zastosowaniem małych lusterek. Dzieci w zabawie odkrywają pracę swoich wiązadeł głosowych, warg i języka, uczą się oddychać nosem. Poznając głoski potrafią je coraz sprawniej wybrzmiewać, następnie odczytywać z ruchu moich warg– bez udziału głosu, a w kolejnym etapie wiązać z literami.
 
Wielką atrakcją jest dla dzieci zabawa klockami LOGO. Duże, drewniane zawierają cztery warianty każdej litery: wielką pisaną i drukowaną, małą pisaną i drukowaną. Litery pisane łatwo jest odróżnić od drukowanych, ponieważ umieszczone są w liniaturze, a każdy klocek posiada na dole zielony pasek – co umożliwia dzieciom prawidłowe postrzeganie liter bez tzw. „stawiania ich do góry nogami”. Początkowo klocki wykorzystuję jedynie do zabaw swobodnych. Dzieci budują z nich mosty, wieże, garaże. W trakcie tych zabaw często padają spontaniczne pytania dzieci o znaczenie poszczególnej litery, które stają się doskonałą okazją dla nauczyciela do utrwalania ich obrazu oraz kształtowania u dzieci umiejętności prawidłowego wiązania liter z głoskami. Warto wspomnieć, że zaletą tej metody jest poznawanie liter na tle całego alfabetu, co uwrażliwia dzieci na ich graficzny zapis nie pomijając nawet najmniejszego szczegółu (cechy dystynktywne). 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Rozpoczynając pracę metodą glottodydaktyki w grupie dzieci 3-letnich, nie można pominąć ważnego aspektu, jakim jest kształtowanie orientacji w schemacie ciała, ze szczególnym zwróceniem uwagi na umiejętność rozróżniania strony lewej od prawej. Doskonałym punktem odniesienia dla każdego dziecka jest tutaj własne serduszko. Początkowo naklejam serduszka na dziecięce bluzeczki, by utrwalić świadomość lewej strony ciała. Z czasem, gdy dzieci potrafią prawidłowo wskazać lewą stronę ciała, automatycznie określają prawą.

Z autopsji wiem, że analiza i synteza słuchowa zwykle sprawia dzieciom wiele trudności. Co w tej sytuacji radzi prof. Rocławski? Zgodnie z zasadami metody glottodydaktyki, rozpoczyna się od syntezy sylabowej. W mojej grupie mała, ruda pacynka „Sylabinka” porozumiewa się z dziećmi za pomocą magicznego języka, dzieląc każde słowo na sylaby. Nawiązanie dialogu z pacynką, wymaga od dzieci porozumiewania się w jej języku, co jest dla nich bardzo motywujące i w pewien sposób naturalne. Gdy synteza i analiza sylabowa jest opanowana, przechodzę do ćwiczeń z zakresu syntezy morfemowej, logotomowej, a następnie logotomowo – morfemowej. Ćwiczenia uatrakcyjniam wykorzystując rozsypanki obrazkowe, sylabowe i logotomowo – fonemowe oraz glottodywaniki.
 
Ostatnim etapem przygotowującym do nauki czytania jest synteza fonemowa. Rozpoczyna się od prostych wyrazów, zwracając uwagę na poprawne wybrzmiewanie głosek. Stopniowo wprowadzane utrudnienia mają na celu dłuższe skupienie dziecka na danym wyrazie. Mile zaskoczona jestem obserwując, jak świetnie radzą sobie z syntezą i analizą dłuższych wyrazów.
 
Równolegle z nauką czytania wprowadza się naukę pisania. Usprawnianie ręki następuje początkowo poprzez różnorodne aktywności plastyczne i ćwiczenia manualne. Kończy się ćwiczeniami pisania liter, zwracając uwagę na zachowanie prawidłowego kierunku kreślenia.
 
Czytanie techniką „ślizgania” rozpoczyna się, gdy dzieci bardzo dobrze rozpoznają litery, potrafią łączyć je z głoskami oraz opanowały syntezę i analizę fonemową z utrudnieniami. Wspaniałą pomocą są tutaj plansze do początkowej nauki czytania. Dzieci chętnie sięgają po nie w wolnej chwili, także w czasie zabaw swobodnych, doskonaląc technikę czytania.
 
Wiele mogłabym pisać o zmianach, jakie w sposobie, jakości i efektywności pracy nad kształtowaniem umiejętności czytania i pisania u dzieci wprowadziła glottodydaktyka w mojej pracy nauczyciela przedszkola, a następnie logopedy. Z pełnym przekonaniem mogę stwierdzić, że jeśli przygotowanie do nauki czytania i pisania rozpoczyna się, w myśl założeń glottodydaktyki, już z dziećmi trzyletnimi, mają one spore szanse osiągnięcia sukcesu edukacyjnego w przyszłości. Wszak nam, nauczycielom również zależy na tym, aby nasi wychowankowie, i uczniowie odczuwali radość i satysfakcję z własnych osiągnięć, a zdobywanie wiedzy stawało się dla nich przyjemnością.
 
 
fot. Krystyna Antecka. Przedszkole nr 48 z Oddziałami Integracyjnymi w Zabrzu.